Zdecydowanie najpiękniejsze miasteczko, jakie odwiedziliśmy na Kubie. Śliczne, kolorowe, przyjazne. Takie je zapamiętam...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
Marek Keller... guru studentów... i mój guru.... jedna z trzech osób, za którymi zdarzyło mi się ryczeć... Brak mi słów... Nie wyobrażam s...
-
Tosia nie przestaje nas zadziwiać w swej ekspresji emocjonalnej.... A jakież zdziwienie budzi ona u piesków płci przeciwnej!!! ;)






I ja też :) Wrócimy tam, prawda?
OdpowiedzUsuńOj dobrze miałyście, miłe Panie.Tak kolorowo!
OdpowiedzUsuńOglądając Wasze zdjęcia mam wrażenie, że tam byłam, a z drugiej strony jestem ogromnie niepocieszona, że nie mogłam zobaczyć tego własnymi oczami. Te kolory Trinidadu... rozwaliły mnie, a te odrapane drzwi... Ehhh, jak ja kocham takie klimaty! :)
OdpowiedzUsuń